Spod lotniska odebrał nas mentor Aśki - Eric. Mentorzy to osoby przydzielone do opieki nad nami, które mają na pomóc przeżyć na uniwersytecie. Eric podrzucił nam bagaże do akademika, a my pojechaliśmy autobusem. Tak naprawdę, to było nas pięcioro. W czwórkę (ja, Aśka, Łukasz i Marta) wylecieliśmy z Warszawy, a w Helsinkach na lotnisku spotkaliśmy jeszcze przyszłą współlokatorkę Aśki - Kristinę.
Wycieczka autobusem była pierwszym ciekawym przeżyciem w Korei. Po pierwsze, gdy już wszyscy wsiedli do autobusu, kierowca policzył nas (albo puste miejsca ;), przeszedł na początek i... ukłonił się wszystkim pasażerom. Fajnie. Podróż do stacji Cheongyangni zajęła nam ok. 2 godzin. Stamtąd wzięliśmy taksówkę do KAIST, co było też nie łatwą sprawą. Pomimo, iż mieliśmy kartki z napisanym adresem i drogą do KAIST, kierowca pierwszej i drugiej w ogóle nie wiedział o co chodzi. Dopiero przy trzeciej zareagował gdy zaczęliśmy krzyczeć "Kaist, Kaist!" i kazał nam wsiadać. Taksówki w Korei są niesamowicie tanie. Jechaliśmy ok. 20 minut i zapłaciliśmy razem w czwórkę 2700 wonów, czyli ok. 7 zł. Taksówką dotarliśmy pod główną bramę kampusu, skąd już było tylko 5 minut pieszo (niestety pod górkę ;/) do akademika, gdzie czekali na nas Eric z Aśką...
Wycieczka autobusem była pierwszym ciekawym przeżyciem w Korei. Po pierwsze, gdy już wszyscy wsiedli do autobusu, kierowca policzył nas (albo puste miejsca ;), przeszedł na początek i... ukłonił się wszystkim pasażerom. Fajnie. Podróż do stacji Cheongyangni zajęła nam ok. 2 godzin. Stamtąd wzięliśmy taksówkę do KAIST, co było też nie łatwą sprawą. Pomimo, iż mieliśmy kartki z napisanym adresem i drogą do KAIST, kierowca pierwszej i drugiej w ogóle nie wiedział o co chodzi. Dopiero przy trzeciej zareagował gdy zaczęliśmy krzyczeć "Kaist, Kaist!" i kazał nam wsiadać. Taksówki w Korei są niesamowicie tanie. Jechaliśmy ok. 20 minut i zapłaciliśmy razem w czwórkę 2700 wonów, czyli ok. 7 zł. Taksówką dotarliśmy pod główną bramę kampusu, skąd już było tylko 5 minut pieszo (niestety pod górkę ;/) do akademika, gdzie czekali na nas Eric z Aśką...

