niedziela, 1 lutego 2009

Akademik i koreańskie studia...

Akademik sam w sobie nie jest jakiś niezwykły. Ma siedem pięter, każde podzielone na 3 skrzydła. Jak to zwykle bywa w Azji, skrzydła są żeńskie i męskie. Nic nadzwyczajnego. Ale za to współlokatorzy... Zaraz po przyjeździe w naszym skrzydle byliśmy tylko my, tzn. ja i mój współlokator Łukasz. Zajęcia na KAIST Business School zaczynają się dopiero dzisiaj (poniedziałek), dlatego było tak pusto.

Ale już dzisiaj zaczęli się zjeżdżać nasi koreańscy przyjaciele. I to całkiem rodzinnie. Pierwszy, który pojawił się na piętrze, pojawił się z ... żoną i dzieckiem. Współmałżonka z pociechą sprytnie zaczęły go rozpakowywać przecierając kurz w pokoju, ścieląc łóżko i wkładając rzeczy do szafy.

Tutaj muszę coś wyjaśnić. System szkolnictwa wyższego w Korei nie jest taki jak u nas. Tutaj przeważnie po szkole średniej idzie się do pracy, żeby zdobyć trochę doświadczenia, a potem, po kilku latach, dany delikwent wywłany jest na studia, bądź studia MBA (często są one opłacane przez firmę). Dlatego nie powinno dziwić, że na moim piętrze średnia wieku wynosi ok. 35-40 lat. Ciekawe jest natomiast, że większość z tych ludzi ma swoje rodziny w Seulu. Stwierdzają jednak, że zajęcia od rana do nocy, przesiadywanie godzinami w bibliotece i inne sprawy, które na kampusie zrobić można, a w domu nie, warte są "rocznych wakacji od rodziny" i nie da się ich pogodzić z dojazdami na uczelnie czy małymi dziećmi zarwacającymi głowe w domu. Cóż, co kraj to obyczaj...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz