poniedziałek, 2 lutego 2009

Koreański...

Dzisiaj mieliśmy pierwsze zajęcia z języka koreańskiego. Musze przyznać, że było całkiem przyjemnie. Język sam w sobie jest dość logiczny. Składa się z ok. 40 znaków, które zapisuje się po 2-4 w sylabie. Jak to nam dzisiaj tłumaczono: "jest to jeden z najbardziej logicznych języków świata, a jego znaki przypominają ułożenie ust podczas wymawiania danej głoski". No może i on jest logiczny, ale żeby był jakiś super prosty to nie powiem. Najgorsze dla europejczyka są chyba zbitki samogłosek, lub spółgłosek, które trudno z siebie czasem wydusić. Podobnie jest z odróżnieniem od siebie kilku rodzajów jakiejś europejskiej głoski, np. e, bo oni mają coś w stylu e, oe i ae...

Lekkie problemy rekompensuje prowadząca. Napisałbym jak się nazywa i jak ma na imię, ale nie bardzo potrafię powtórzyć. Z resztą nawet ona przyznała, że ma imię dość trudne do wymówienia. Co do imion, to większość naszych koreańskich mentorów każe na siebie mówić Eric albo David, bo oni wiedzą, że to dla nas prostsze niż np. Seung Wan Hahm - poza tym, które z tych 3 to imię?

Wracając do samego języka, to uczy się go na razie całkiem przyjemnie, aczkolwiek już widać, że łatwo nie będzie. Uczyć się warto, ponieważ chociażby ze względu na znajomość angielskiego wśród Koreańczyków, czasami najprostsze słowo może zdziałać cuda. Patrz przykład z zamawianiem taksówki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz